Zaczęła się moja regularna praca z dziećmi. Uczę je katechezy we współpracy z seminarzystą z Francji Francois, który też jest tutaj na wolontariacie.
Przygotowaliśmy klasę do religii, z miejscem na Słowo Boże, obrazami Jezusa, Maryi i Świętych, tak by dzieci wchodząc tutaj wiedziały, że to nie lekcja jak inne ale miejsce spotkania z Bogiem. Nazwaliśmy salę „Namiot Spotkania”.
Zakupiłam też projektor do wyświetlania filmów ( to dla dzieci nowość) a nasi przyjaciele z Francji zaopatrzyli nas w pokaźną biblioteczkę filmów religijnych.
Zaczynamy nasze lekcje od modlitwy, potem fragment Pisma Św. w języku kiniarwanda i pokazujemy krótki film na temat tego fragmentu np. Przypowieść o dobrym Samarytaninie. Następnie zadajemy pytania i rozmawiamy z dziećmi na temat tego co słyszały i widziały. Staramy się to odnieść do ich życia i kończymy modlitwą.
Bardzo się cieszę, że możemy dzieciom w ten sposób pomóc spotkać się z Bogiem, pomóc poznać Pismo Św., którego nie czytają i nie znają. Wśród dzieci są nie tylko katolicy ale też wyznawcy różnych religii i sekt, których jest tutaj w Rwandzie całe mnóstwo. Ale i te dzieci chętnie przychodzą i słuchają.
,,Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie, Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie."
O prawdziwości tych słów przekonałam się w ostatnią Wielkanoc, którą po raz pierwszy przeżywałam poza Polską, w Laurel w USA. Dało mi to sposobność odkrycia piękna i bogactwa naszej polskiej tradycji. Paradoksalnie odkryłam jej wartość, gdy jej zabrakło.
Z góry zakładałam, że nie mam co liczyć na wielkanocne śniadanie, wiedziałam bowiem, że tradycja święconki jest bardzo nasza. Zaskoczyły mnie jednak dwa braki: absencja grobu Pańskiego i procesji rezurekcyjnej. Zawsze myślałam, że te dwa istotne elementy występujące w polskich kościołach są częścią liturgii i występują na całym świecie. O ile miałam obawy czy tu w USA budują grób to w zupełności nie wiedziałam, że procesja ogłaszająca Zmartwychwstanie nie jest integralną częścią Wigilii Paschalnej. Wcześniej dyskutowałam z różnymi osobami czy procesja rezurekcyjna powinna być rano czy po wieczornej liturgii. Teraz wam mówię cieszcie się, że w ogóle ją macie czy to rano czy w nocy.
W dniach 15-17 kwietnia 2016 roku w Zariczanach na Ukrainie odbyły się rekolekcje dla członków ZAK. Uczestniczyło w nich 70 osób świeckich, którzy przybyli z całej Ukrainy, z tych miejsc, gdzie znajdują się pallotyńskie wspólnoty.
Prowadzili je: s. Anna Ozon SAC (przewodnicząca KRK ZAK w Polsce) oraz ks. Stanisław Stawicki SAC (wiceprzewodniczący oraz pasjonat Pallottiego).
Ks. Stanisław zaprosił wszystkich uczestników na Spacer ze św. Wincentym Pallottim. Na początku, w niezwykle barwny sposób, nakreślił portret rodziny, z której się wywodził Święty. Ukazując duchową sylwetkę rodziców i ich drogę świętości, pokazał nam, że „korzenie rodzinne św. Wincentego Pallottiego tkwią w prostej i głęboko wierzącej chrześcijańskiej rodzinie”.
W kolejnych konferencjach ks. Stanisław przedstawił Pallottiego jako „Świętego od nieskończonego miłosierdzia Bożego”. Przywołał również jego doświadczenia mistyczne, zwłaszcza to z 9 stycznia 1835 roku, które było „Bożym impulsem” do założenia Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.
Z kolei s. Anna przybliżyła uczestnikom rekolekcji wielką Rodzinę Pallotyńską. W obszernej prezentacji przedstawiła życie i posługiwanie członków Zjednoczenia na całym świecie. Ukazała, jak dziś żyje dzieło św. Wincentego na różnych kontynentach. Odwołując się do Statutu Generalnego, podkreśliła to, co nas łączy, niezależnie od tego gdzie żyjemy, i co jest naszym duchowym bogactwem.
W imieniu KRK ZAK na Ukrainie pragnę podziękować ks. Stanisławowi i s. Annie za to, że zapalili naszą ukraińską Wspólnotę Zjednoczenia nowymi pragnieniami, duchem pallotyńskiej wdzięczności i gorliwością o Boże sprawy, a także troską o nowe powołania.
Niech Maryja Królowa Apostołów wyprasza im światło Ducha Świętego w posłudze przewodniczenia Zjednoczeniu Apostolstwa Katolickiego w Polsce.
W komunii modlitwy
s. Jolanta Wagner SAC
(Przewodnicząca KRK ZAK na Ukrainie)



We wtorek Oktawy Wielkanocnej wyruszamy z S. Ghislaine na « połów dusz ludzkich », na północ Kamerunu, do Maroua. Nasza podróż autobusem liniami « Touristique » trwa 18 godzin, przemierzamy ponad 900 km. Przed każdym wiekszym miastem wysiadamy z autobusu, by okazać sie dokumentem tożsamosci, gdyż wprowadzono kontrole drogowe z powodu Boko Haram.
Podziwiamy pustynny krajobraz, zadziwiają nas zielone korony drzew podczas gdy gleba jest sucha. Mimo to osiołki, baranki, krowy, konie szukaja pożywienia wśród badyli sorga. Cebula, marchew, sorgo, kukurydza oraz bawełna znajdują tu sprzyjające warunki. A pora deszczowa trwa tylko 3 miesiace, pozostałe sezony to susza, gleba jest piaszczysta.
Docieramy szczesliwie do celu, na dworcu wita nas chory biedak proszac o 100 cfa. Czeka na nas kleryk Pallotyn Christian i przyjmuje pod swoj dach Ks. Bp Bruno Ateba SAC; cieszy go nasza wizyta, nie ukrywa nadziei, że może ona być zapowiedzią misji Pallotynek w jego diecezji, która jest zaliczana do misyjnych. Jest tutaj 30 % katolikow, 30% muzułmanow i resztę stanowią animisci. Ewagelizacja tej części Kamerunu rozpoczęła się w latach 50-tych ze znaczącym zaangażowaniem Ojcow Oblatow OMI pochodzenia francuskiego i polskiego.
Następnego dnia zaczynamy sesję powołaniową, bierze w niej udzial 9 dziewcząt i 12 chłopców. Tutaj dziewczęta ubierają się w « pagnes et foulards ».
Młodzież robi wrażenie takiej zdrowej, nie naznoczonej jeszcze współczesnymi pradami. W pierwszym kontakcie wyczuwamy onieśmielenie, z czasem każda chwila przybliża nas, dodaje odwagi, by stawiać pytania ; młodzi okazują zainteresowanie naśladowaniem Jezusa, Św. W. Pallottim oraz tym jak rozpoznać powołanie. Niektórzy są zdecydowani podjąć wezwanie Pana do poświęcenia swego życia dla Jego Królestwa, inni wahają się jeszcze, kilkoro z nich toczy walkę z rodziną, która sprzeciwia sie zdecydownie takim wyborom. A my nieustannie prosimy Pana, by posłał robotników na żniwo swoje gdyż « żniwo jest wielkie a robotników mało ».
s. Anna Kot














