„Ludzie zawsze gdzieś na siebie czekają, czy to na środku pustyni, czy w wielkim mieście. Gdy ich drogi się przetną, a spojrzenia spotkają, przeszłość i przyszłość tracą znaczenie. Istnieje tylko ta jedna jedyna chwila i niesamowita pewność, że wszystko, co na niebie i na ziemi, zapisane zostało tą samą Ręką. To Ona powołuje do życia Miłość i dla każdego człowieka, który pracuje, odpoczywa i szuka szczęścia na tym świecie, stworzył bratnią duszę. Bez tego straciłyby sens ludzkie marzenia” /Paulo Coelho/
Dla tych ludzi bratnią duszą stały sie Siostry, które obdarowały ich albami.
Tak niewiele trzeba by inni byli bardziej szczęśliwi...
,,Idźcie jako misjonarze, by nieść przesłanie o czułości i miłosierdziu Ojca i naśladujcie przykład Jezusa, docierając do innych w duchu szacunku i otwartości, aby dzielić się z nimi darami, jakie sami otrzymaliśmy” (Przesłanie wideo papieża Franciszka na 51. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Cebu na Filipinach).
31 lipca 2016 roku - to ostatni dzień spotkania z Ojcem świętym Franciszkiem w Krakowie. Dla Sióstr z Centru Misyjnego jest to dzień spotkania z wiernymi w Kołobrzegu, gdzie siostry dzielą się doświadczeniem swojej pracy na rzecz misji. Ojciec św. Franciszek tego dnia dziękował zgromadzonym za "godziny modlitwy" i zapewnił, że młodzi są nadzieją przyszłości. Ale jak mówił papież - muszą spełnić dwa warunki. Pierwszy warunek to pamięć. Zawsze zadawajmy sobie pytanie, skąd przychodzę, pamiętajmy o miejscu, z którego pochodzimy, o rodzinie, o całej historii - zwrócił się Franciszek do wolontariuszy. - Młody człowiek pozbawiony pamięci nie jest nadzieją na przyszłość - podkreślił. Zaapelował, by młodzi, przygotowując się do następnych ŚDM w Panamie, rozmawiali z rodzicami, ze starszymi, a "przede wszystkim z dziadkami", a jeśli ci już nie żyją, to z innymi starszymi ludźmi. - Jeżeli chcesz być nadzieją przyszłości, to musisz dostać tę pochodnię, którą przekażą ci dziadek i babcia - powiedział Franciszek. Drugim, obok pamięci, warunkiem, aby być nadzieją na przyszłość jest odwaga - mówił papież Franciszek na spotkaniu z wolontariuszami Światowych Dni Młodzieży. - Jeśli macie pamięć i do tego odwagę, staniecie się nadzieją na przyszłość - powiedział. Papież mówił o odwadze, jako warunku bycia nadzieją na przyszłość. - Co jest potrzebne teraz? Odwaga. Miejcie odwagę, bądźcie dzielni, nie lękajcie się - zwrócił się do młodych ludzi. My dziękowałyśmy za modlitwę dobrodziejom i za ich pamięć o misjonarzach.
Każdy z nas ma przyjaciela… mam taką nadzieję, że tak jest! Przyjaciel to skarb w dzisiejszym świecie, a do tego mieć mądrego przyjaciela, to szczęście całkowite... Więc pewien Afrykanin miał przyjaciela, który mieszkał w Rzymie. Poznali się w pewnym afrykańskim kraju, gdzie Włoch przebywał z rodziną na wakacjach. Afrykanin był przewodnikiem Włochów i pokazywał im najbardziej charakterystyczne zakątki swej ojczyzny. Wdzięczny Włoch, który był mediolańczykiem zaprosił Apoudou, tak miał na imię nasz pan z Afryki, do swego miasta i domu. Apoudou długo nie mógł zdecydować się na podróż, ale w końcu pod wpływem nalegań przyjaciela z dalekiej Europy, wylądował na mediolańskim lotnisku Malpensa. Następnego dnia mieszkaniec Mediolanu i Apoudu przechadzali się po centrum miasta. Apoudu swą twarzą koloru ciemnej czekolady, czarną brodą i jaskrawym strojem przyciągał spojrzenia przechodniów. Mediolańczyk szedł dumny obok swego egzotycznego przyjaciela. W pewnym momencie, na placu San Babila, Apoudu zatrzymał się i spytał: - Czy słyszysz to, co ja słyszę? Włoch trochę zdziwiony, wytężył słuch, ale przyznał, że słyszy jedynie wielki hałas spowodowany ruchem samochodów i gwarem ludzkich głosów. – Tu w pobliżu jest świerszcz polny, który śpiewa, stwierdził pewny siebie Apoudu. – Mylisz się – zaoponował Włoch. Słyszę jedynie hałas miejski. A poza tym, w tych stronach już dawno nie ma świerszczy polnych! – Nie mylę się. Słyszę wyraźnie śpiew świerszcza i Apoudu zaczął przeszukiwać liście małych, lichych drzewek .... Po chwili wskazał przyjacielowi, który patrzył na niego sceptycznie, małego świerszcza polnego, który ukrywał się przed zakłócającymi jego koncert. – Widzisz, że jest nasz utalentowany muzykant? – Miałeś rację – przyznał mediolańczyk. Wy Afrykańczycy macie słuch bardziej wyostrzony od nas białych... – Tym razem ty sie mylisz – uśmiechnął sie Apoudu. – Posłuchaj... Apoudu wyciągnął z kieszeni pieniążek i rzucił go od niechcenia na uliczny bruk. Natychmiast kilka osób odwróciło się i spojrzało w tę stronę. – Widzisz? Ten pieniążek upadając wydał dźwięk o wiele słabszy od muzyki świerszcza... a jednak widziałeś, ilu białych go posłyszało! Cóż... ludzie widzą, słyszą i czują przede wszystkim to, co ich naprawdę porusza, interesuje. W naszym aktualnym Świecie ludzie bardzo często wydają sie głusi na braterską pomoc, wezwanie do przyjaźni, na sprawiedliwość, prawdę, pokój, dobroć... A dzieje się tak, gdyż w rzeczywistości te sprawy ich wcale nie interesują... Ileż słów, głosów „ nie jest słyszanych”...?
Nie wiem dlaczego, ale miałam wyobrażenie, że Rwanda to kraj w zdecydowanej przewadze katolicki.
Ale już pierwszego ranka w Masace przekonałam się, że jest inaczej kiedy przed piątą rano obudziły mnie nawoływania do modlitwy z pobliskiego meczetu. W rzeczywistości katolików w Rwandzie jest tylko ok 40 %, 25% to różnego rodzaju kościoły protestanckie, szczególnie Kościoły Zielonoświątkowe, silna wspólnota Adwentystów Dnia Siódmego, Muzułmanie, sporo Świadków Jehowy i bardzo wiele różnorodnych sekt. Szybko przekonałam się o tym w szkole, gdzie w każdej klasie jest mozaika religijna. Ale każde dziecko przychodzi na religię, wiec głoszę kerygmat, ale nie omijam też np. tematu Maryi - w końcu to szkoła katolicka. Kiedyś na przerwie miałam z jedną z uczennic taką rozmowę: - Nie lubię katolików – mówi - A jakiego jesteś wyznania? – pytam - Z Kościoła Zielonoświątkowego - odpowiada - A ja jestem katoliczką, nie lubisz mnie? - Nie , panią to ja lubię Widać, że jej ta niechęć jest wpojona przez dorosłych … Te wyznania i sekty są bardzo ofensywne, często też, finansowane z zagranicy np. przez Amerykanów zachęcają do wstąpienia przez rożnego rodzaju pomoc materialną – co w tym ubogim kraju nie jest bez znaczenia. Ich ewangelizacja prowadzona jest z rozmachem . Mają swoje przedszkola, szkoły, uniwersytety, szpitale . Nawet nasza siostra Angelique studiowała na uniwersytecie Adwentystów, bo nie było jej kierunku nigdzie indziej. To stwarzało problemy, gdyż np. studenci byli zobowiązani w weekendy wyjeżdżać na „rekolekcje” – i jak to pogodzić z niedzielną Mszą Św.? I myślę sobie jak wygląda ewangelizacja przez nas katolików? Przecież nie może mi być obojętne, że zbawienie kogoś jest zagrożone, bo tkwi w fałszywych naukach lub żyje bez Boga. I to nie dotyczy tylko Rwandy, Polski również. Gdybym widziała, że ktoś chce skoczyć z wieżowca i zagrożone jest jego życie na pewno starałabym się cos zrobić, przekonać by zszedł, zadzwonić po odpowiednie służby etc.…Nie powiedziałabym, że to jego sprawa, niech robi co chce. A kiedy zagrożone jest życie wieczne ludzi wokół mnie, co robię? „ …głoszenie ewangelicznego orędzia nie jest czymś takim, co Kościół mógłby dowolnie albo wykonywać, albo nie wykonywać, ale jest zadaniem i obowiązkiem, nałożonym mu przez Pana Jezusa, ażeby ludzie mogli wierzyć i dostąpić zbawienia. Nie znosi ono niedbalstwa, ani mieszania zasad Ewangelii z zasadami innych religii, ani jakiegoś dostosowywania, ponieważ od niego zależy cała sprawa zbawienia ludzi... ( Adhortacja Evangelia Muntiandi )
Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii ! (1 Kor 9, 16) Monika Sosnowska OV
Z porami roku u nas jest bardzo prosto, bo są tylko dwie: deszczowa, którą można nazwać, jak ktoś woli, zimą, i pora suszy, czyli lato. Każda z nich ma swoje dobre i słabe strony i najprościej byłoby, gdyby pani deszczowa i pani susza nie przedłużały swojego panowania. Przed nadejściem pory deszczowej nasilają się upały, a marzec to miesiąc, w którym temperatura jest najwyższa i susza osiąga apogeum.
Tegoroczna pora suszy już dzisiaj daje się nam we znaki! Do końca pory suszy zostały nam jeszcze dobre trzy miesiące! Takich upałów za mojego pobytu w Kamerunie jeszcze nie było! Nie spadła ani jedna kropla deszczu, a powinno padać pod koniec grudnia! Ten deszcz pada specjalnie dla kawy, która zakwita. Nie spadła ani jedna kropla wody, więc nie będzie urodzaju kawy! Tumany piasku z pustyni dają złudzenie ciągłej mgły, ale to tylko złudzenie, bo oczy nie bolą od mgły i patrząc w lustro, nie poznajesz siebie i pytasz: skąd te zaczerwienione i opuchnięte oczy? A to wszystko za sprawą harmattanu – bardzo suchego, gorącego i silnego północnego wiatru znad Sahary. Wiatr podobny do halnego z małą różnicą, że wieje znad pustyni w kierunku Oceanu Atlantyckiego i różowi niebo. Wszystko spowite jest piaskiem. Na naszym wschodzie noce i ranki są bardzo zimne i to jedyny moment, w którym wszystko, co żyje choć trochę, oddycha zimnym powietrzem. Temperatura w nocy spada do 12°C, w dzień przekracza 40°C, i każdy, kto żyje, szuka cienia... Słońce wschodzi pomarańczowe, a w południe jest rozżarzoną kulą koloru wyblakłej cytryny. A zachody po prostu przecudne! Natomiast ziemia koloru cegły zmienia się w pył, który w niektórych miejscach sięga do kostek! Nasze studnie jeszcze nie wyschły i myślę, że nie wyschną, a nasze źródło, tak mówią, w porze suszy daje więcej wody niż w porze deszczowej! Cóż, jesteśmy wybrańcami, bo mieszkamy w najbardziej zielonym miejscu Afryki i choć dozujemy wodę, jak na razie nikt nie cierpi na jej brak. Biorąc prysznic, myślę sobie, że jestem w stanie umyć się w jednym wiaderku wody. Niejeden raz tak robiłam! Potem można wyprać jeszcze fartuch i wyszorować buty... i te zaoszczędzone wiaderka wody mogłabym przetransportować do nękanej suszą Somalii i uratowałabym niejedno życie.
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
konto misyjne - Afryka
56 1240 6218 1111 0000 4618 4036
konto - Wschód
97 1240 6218 1111 0010 6973 6222
konto w walucie EURO
73 1240 6218 1978 0010 5383 6714
Dokonując wpłaty na konto Centrum Misyjnego Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego (Siostry Pallotynki), zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych w celu obsługi darowizny oraz otrzymywania podziękowań i newslettera z informacjami o działalności Centrum Misyjnego.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Centrum Misyjne Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego z siedzibą w Warszawie. Podstawą prawną przetwarzania danych jest art. 6 ust. 1 lit. f RODO (prawnie uzasadniony interes administratora).
Masz prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania. W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania podziękowań czy newslettera, kontaktując się z nami pod adresem Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript..