Akcja zbiórki przyborów szkolnych dla dzieci w Kamerunie znowu uruchomiła wiele dobra drzemiącego w ludzkich sercach. Serdecznie dziękujemy Pani Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 w Warszawie Ewie Gerełło, oraz naszym siostrom katechetkom: Małgorzacie Samsonowicz i Beacie Matuszewskiej za pomoc w przeprowadzeniu zbiórki a Rodzicom i uczniom za ich zaangażowanie i wrażliwość na potrzeby innych, zwłaszcza dzieci z biednych kameruńskich rodzin, której owocem są zebrane przybory. Jest ich naprawdę dużo i tyleż radości sprawią tym, którzy je otrzymają. Transport wyruszy do Kamerunu drogą morską w połowie października.
Wczoraj, czyli 24 września, odbył się pogrzeb śp. Korneliusza Żarów, Taty naszej siostry Urszuli, który zmarł 22 września. S. Urszula mogła być obecna przy jego śmierci, ponieważ przebywała właśnie na urlopie w Polsce. W pogrzebie uczestniczyła s. Ludwika Jastrzębska - referentka misyjna oraz obecne w tym czasie w Polsce siostry misjonarki: s. Weronika Sakowska, s. Marta Litawa i była misjonarka s. Elżbieta Szwarc. Msza św. sprawowana była w kościele parafialnym pw. św. Klemensa w Czerminie k. Mielca o godz. 13.00. Przy końcu liturgii s. Weronika – Przełożona Delegatury w Rwandzie, w ciepłych słowach pożegnała śp. Korneliusza w imieniu sióstr misjonarek i sióstr z Centrum Misyjnego.

Dzięki życzliwości p. Dyrektor Hanny Dziubiel, w Szkole Podstawowej nr 1 w Wyszkowie odbyła się już zbiórka przyborów szkolnych i innych rzeczy potrzebnych uczniom szkół prowadzonych przez Siostry Pallotynki w Kamerunie. S. Ludwika wraz z s. Anitą przewiozły zebrane rzeczy do Centrum Misyjnego, skąd kontenerem popłyną w październiku do Afryki. Dziękujemy wszystkim uczniom i rodzicom za podzielenie się z kameruńskimi dziećmi tym, co dla nich jest zarówno szkolną pomocą jak i bardzo miłą niespodzianką od polskich rówieśników.
Z siostrą Grażyną Wojnowską, pallotynką
rozmawia Alina Mrowińska
W Kamerunie jest strach przed Ebolą?
Ogromny, przecież Ebola jest w sąsiedniej Nigerii. Dyrektor szkoły, w której mam katechezę, powiedział mi, że najbardziej boi się samotnego umierania.
Dla Kameruńczyków to tragedia, że chorych trzeba izolować, a pogrzeb, który jest tutaj często ważniejszym wydarzeniem niż narodziny i ślub, nie może się odbyć edług tradycyjnych rytuałów. Ludziom ciężko jest przyjąć, że nie mogliby dotykać, myć ciała bliskiego zmarłego, bo mogą się zarazić śmiertelnym wirusem.
Każdego dnia słyszę, jak nauczyciele z mojej szkoły ostrzegają się nawzajem, że należy ciągle myć ręce i nie jeść mięsa dzikich zwierząt. Z tym drugim nie będzie tak łatwo, bo chociaż w telewizji, szkołach, ośrodkach zdrowia, bardzo dużo się o tym mówi, to jednak u mnie- na wschodzie Kamerunu, ludzie jedzą głównie dziczyznę z kłusownictwa. Jadąc do szkoły, często widzę zawieszone na kijach małpy, nietoperze, szczury i inne zwierzęta, których nazw nawet nie znam.
Od ilu lat jesteś w Afryce?
Już od dziewięciu. Przyjechałam do Rwandy i Kongo, teraz jestem w Kamerunie. W ośrodku misyjnym pracuję z dwiema siostrami Polkami.
Pamiętam, że przez pierwszy tydzień w Kongo, kiedy zobaczyłam życie uchodźców, zagłodzone dzieci w naszym ośrodku zdrowia, cały czas płakałam.
Dnia 15 września, w święto Matki Bożej Bolesnej, w Doumé miało miejsce przyjęcie do postulatu w Kamerunie Lindy i Marii. Jest to wielka radość dla naszej Delegatury, Prowincji i całego Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Apostolstwa Katolickiego. Przez najbliższy rok postulantki będą pogłębiać swoją wiarę i relację z Jezusem przez modlitwę, wykłady, pracę oraz życie we wspólnocie. Duży nacisk będzie położony na naukę języka angielskiego, aby postulantki mogły się dobrze przygotować do międzynarodowego nowicjatu, który został otwarty w tym roku w Tanzanii. Wszystkich, którym droga jest sprawa misji, prosimy o modlitwę w intencji naszych postulantek, aby mogły dobrze przygotować się do życia zakonnego i w przyszłości wiernie głosić Ewangelię na ziemi kameruńskiej.




