„Przemoc rodzi tylko przemoc i z pewnością nie przynosi pokoju - powiedział kard. Christian Wiyghan Tumi. Arcybiskup emeryt diecezji Duali w południowo-zachodnim Kamerunie skomentował w ten sposób coraz bardziej napiętą sytuację w anglojęzycznej części kraju, zwanej Republiką Ambazonii. Działająca tam separatystyczna organizacja oskarża część „francuską” o dyskryminację i domaga się ogłoszenia pełnej niezależności. Nasilające się od zeszłego roku protesty bojowników i siłowe powstrzymywanie ich przez rząd zmuszają cywilów do emigracji do sąsiedniej Nigerii. Caritas Nigerii podaje, że w ostatnich miesiącach z tego powodu Kamerun opuściło ponad 43 tys. osób, z czego większość to kobiety i dzieci.
Kameruńscy biskupi potępili użycie siły ze strony rządu, zaś hierarchowie z Nigerii są mocno zaniepokojeni niekontrolowanym napływem ludności, który prowadzi m.in. do zwiększenia ubóstwa. Na temat dramatycznej sytuacji w Kamerunie i pozycji Kościoła w tej kwestii wypowiedział się ojciec Tatah Mbuy, dyrektor do spraw komunikacji w archidiecezji Bamenda. Biskupi już od dłuższego czasu zajmują się budowaniem szczerego dialogu pomiędzy wszystkimi stronami - podkreśla. Proszą o uwolnienie wszystkich zatrzymanych, zaprzestania tortur, aresztowań i podpaleń. Prosimy jednocześnie o modlitwę i zaangażowanie na rzecz pokoju - mówi o. Tatah. Kościół katolicki pełni również ważną rolę we wspieraniu uchodźców. Biskupi pracują dniami i nocami, pomagają uchodźcom i regularnie ich odwiedzają. Hierarchowie oskarżają rząd o podejmowanie działań noszących znamiona ludobójstwa i ostrzegają, że bez pomocy społeczności międzynarodowej w niedługim czasie znajdziemy się w sytuacji bez wyjścia - dodaje duchowny.”
Radio Watykańskie
Do Afryki wróciłam 7.08 i po dwudniowym pobycie w stolicy tego kraju – w Yaounde, s. Weronika przywiozła mnie do Nkol Avolo. Wszystko tu takie znane, gdyż jest to moja pierwsza placówka misyjna z 2012 roku. Jesteśmy we trzy: sr. Marietta, sr. Raissa i ja. Sr Raissa dojedzie do nas w najbliższą niedzielę 30.10.
W Afryce czas płynie bardzo wolno, tutaj też. Wszystko wydaje się takie znane, ludzie, ich problemy, troski, choroby, brak pieniędzy, brak prądu i wciąż czekamy na dobrą drogę. W tej chwili jest tzw. krótka pora deszczowa, ale deszcze wyjątkowo padają intensywnie, więc nie zawsze jest możliwość wyjechania z misji tak jak się planowało „dzień wcześniej”. W buszu całe życie i nasza praca uzależnione jest od pogody i od drogi. Ja wróciłam do Ośrodka Zdrowia. Wraz ze mną pracują dwie Kamerunki: Florence – pomoc pielęgniarki i Bernadetta – laborantka. Nasi pacjenci to przeważnie dzieci z Internatu, który znajduje się na terenie misji.
Oprócz leczenia chorych zajęłam się wyremontowaniem budynku, który znajduje się blisko naszego Ośrodka Zdrowia. Jedną salę przeznaczę dla chorych leżących, wymagających podłączenia kroplówki a dwa pozostałe pomieszczenia dla pielęgniarki i laborantki. Budynek nie był otwierany prawie 4 lata. Więc zastałam ruinę, z cieknącym dachem, wygnitymi sufitami, zawilgoconymi szafami, dziurawą podłogą a wszystko non stop niszczone przez termity.
Od razu znaleźli się miejscowi ludzie, którzy podjęli się pracy, żeby budynek do końca nie uległ rozpadowi. W Afryce każdy chce pomagać, ale znaleźć dobrego i uczciwego pracownika to nie lada wyczyn. Cały remont zostanie wykonany dzięki moim dobrodziejom z Polski. Napisałam też dwa Projekty jeden do Ad Gentes a drugi do Maitrii. Mam nadzieję, że również te Organizacje mnie wspomogą. Prawie 5 tys Euro, tyle wyniosło zakupienie potrzebnych materiałów: desek, blachy, farby itd., oraz zapłata pracownikom za pracę. W tej chwili jesteśmy już po gruntownej wymianie dachu, sufitów, pracach hydraulicznych. Przed nami malowanie ścian i ostateczne przygotowanie pomieszczeń do zamieszkania. Nie jest to takie piękne i dokładnie wykonane jak by się chciało, ale cóż … jesteśmy w Afryce.
W tej chwili wszyscy żyjemy w cieniu zbliżających się wyborów prezydenckich, które będą miały miejsce 7.10. Kraj objęty jest stanem wojny. W naszym buszu póki, co jest jeszcze spokojnie. Od czasu do czasu docierają do nas zdjęcia i szczątkowe informacje z miejsc gdzie giną ludzie, gdzie całe wioski są palone i morduje się niewinnych ludzi, kobiety, dzieci, osoby starsze. Są rejony, w których ludzie ukrywają się w lasach, żyją tam miesiącami, umierając z głodu i chorób. Wybory do Parlamentu odbędą się w Święto Matki Bożej Królowej Różańca świętego. Kameruńczycy modlą się prosząc o dar pokoju. Oni chcą pojednania i zgody między częścią frankofońską a anglofońską kraju. Prości ludzie nie chcą zmian, godzą się na biedę za cenę pokoju w państwie. Część anglofońska jest innego zdania, dlatego dążą do odłączenia się od Kamerunu i stworzenia nowego państwa o nazwie Amazonia.
Wszyscy zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji, dlatego prosimy Siostry o modlitwę. Serdecznie Siostry pozdrawiam i dziękuję za każdy rodzaj wsparcia, za modlitwę i cierpienie ofiarowywane w intencji pokoju w Kamerunie.
sr. Anita Łuka SAC z Nkol Avolo
Dzisiaj, w kościele San Salvatore in Onda, miało miejsce historyczne wydarzenie. Po raz pierwszy w historii Zgromadzenia jedna z sióstr Rwandyjek złożyła wieczną profesję przy grobie naszego świętego Założyciela, św. Wincentego Pallottiego. Prośmy, aby Pan Bóg obdarzał s.Marię Louise wszelkimi potrzebnymi łaskami.
s. Natallia Dremo






