Od kilku lat jestem na placówce w Nkolbisson na obrzeżach Yaounde w Kamerunie. Nie ma takiego dnia, żeby ktoś z potrzebujących nie zapukał do naszych drzwi. Często jesteśmy ich jedyną nadzieją. Kiedy wszystkie światła gasną i wydaje się, że to już koniec, wtedy Bóg wkracza do akcji, bo On jest zawsze blisko. Nawet wtedy gdy wydaje się nam, że o nas zapomniał. Porusza serca wielu kobiet i mężczyzn, młodych i starszych, którzy dzieląc się tym co posiadają, ocierają łzy i przywracają nadzieję swoim siostrom i braciom gdzieś daleko. Jak w psalmie: „ Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka, to jednak Pan mnie przygarnie”(Ps.27,10).
Chcę opowiedzieć Wam historię Emilienne. W wieku 15-tu lat straciła nogę z powodu raka kości. Proteza, którą otrzymała była tak zużyta, że nadawała się do wymiany. W zeszłym roku trafiła do nas ze swoją mamą, z wielką prośbą o pomoc w kupieniu nowej protezy, za którą trzeba było zapłacić 1 500 euro. Nie mam wątpliwości, że to sam Pan Bóg skierował ją do nas. Napisałam list z prośbą do moich przyjaciół. Nie trzeba było długo czekać i Emilienne otrzymała nową protezę. Nie muszę Was przekonywać o jej szczęściu, pomimo cierpienia. Odnalazła jakby na nowo sens życia. Otrzymała jeszcze dodatkową pomoc, aby otworzyć swój zakład „manicure,” po to, żeby mogła zarobić na własne utrzymanie.
Kochani Dobrodzieje, dziękuję Wam za otwartość waszych serc. Pan Bóg stokrotnie wynagradza za każde uczynione dobro. Niech będzie Waszą nagrodą teraz i w wieczności.
Z modlitwą s. Edyta Budynek SAC



