Jako misjonarze spotykamy się z różnymi przeciwnościami czy też brakiem podstawowych udogodnień cywilizacyjnych. Nie narzekamy, bo byliśmy na to przygotowani i są one częścią naszego misyjnego powołania. Nie pozostajemy jednak bezczynni gdy mamy okazję i fundusze na poprawienie naszej sytuacji i tych, którym służymy. Częstym utrudnieniem z jakim się spotykamy, to brak dostępu do wody, lub brak dostępu do czystej wody. Dlatego wiele wiosek stara się o wybudowanie studni dla swoich mieszkańców. Zaskoczona jednak byłam kiedy problem wody dotknął mnie w naszej wspólnocie w Bafoussam, które jest trzecim co do wielkości miastem Kamerunu. Normalnie miasto powinno zapewnić wodę dla wszystkich. Niestety tak nie jest. Woda przychodzi rzadko, czasem w nocy i nikt o tym nie wie, czasem raz w tygodniu, czasem raz na dwa, trzy tygodnie.
Nigdy nie wiesz. Dzięki naszym Dobrodziejom mamy dużą cysternę na wodę, która pozwoliła nam przetrwać wiele lat długotrwałe braki wody. W ostatnim jednak czasie przerwy z tygodni zamieniły się na miesiące. Pan Bóg jednak czuwa nad nami i dzięki hojności naszego Dobrodzieja udało nad się wywiercić studnię głębinową na terenie liceum ekonomicznego, w którym pracujemy. Radość nasza i naszych uczniów i nauczycieli nie ma granic. Taka prosta rzecz jak woda może kompletnie zmienić jakość życia, dlatego dla mnie jest cenniejsza od złota. Nasi uczniowie mogą umyć brudne ręce, wyprać ubrania, sprzątnąć klasy ale przede wszystkim mają wodę do picia. I nasza wspólnota ma łatwiejsze życie; ciepła woda do mycia, koniec nocnych czuwań bo a nuż pojawi się woda, łatwość w upraniu naszych ubrań… Co jednak cieszy najbardziej to fakt, że nawet jeśli nas już tu nie będzie, to dostęp do wody zostanie na pokolenia dla Kameruńczyków. Dlatego jeszcze raz, z głębi serca dziękujemy naszemu Dobrodziejowi, dzięki któremu mogłyśmy zrealizować projekt wywiercenia studni oraz wszystkim, którzy wspierają misje materialnie i duchowo.
S. Małgorzata Lech SAC, Bafoussam, Kamerun



