Misja...Promienie łask z nieba na budowę studni
i co nieco o tym, jak się żyje w Afryce na co dzień...
1 czerwca 2014 roku rozpoczęłam swoją misję w parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Gdańsku-Oliwie na rzecz budowy studni w Kamerunie.
Jest niedziela Wniebowstąpienia Pańskiego, dziś możemy zapytać: gdzie jest niebo? Odpowiedź jest prosta: niebo jest w nas, gdy Jezus jest w nas. Niebo jest w nas, gdy czynimy dobro, gdy modlimy się jeden za drugiego, gdy ofiarujemy cierpienie oraz gdy czynimy drobne gesty miłosierdzia...
Dobro pomnaża dobro. To jest motto, które warto zapamiętać.
Dla każdego Kameruńczyka codziennie powtarzającą się rzeczywistością jest brak wody. Aby ją zdobyć, trzeba przemierzyć kilka kilometrów. Rano przed pójściem do szkoły dzieci najczęściej idą po przysłowiowy kubek wody. Ile litrów wody może jednak przynieść dziecko? Na co można przeznaczyć tych „kilka kropel" – do wypicia, na obiad, do mycia, prania, sprzątania...?
Marzę o wykopaniu kolejnej studni w Kamerunie, tam gdzie pracuję razem z moimi siostrami. Mamy nowo wybudowaną szkołę, ale brak w niej wody, która jest źródłem życia dla dzieci.
Brak wody powoduje liczne choroby, a lekarstwem na nie jest często po prostu łyk dobrej pitnej wody. Niby tak niewiele, a jednocześnie tak wiele – także dla misjonarza, ponieważ i on cierpi z powodu braku tej podstawowej dla życia substancji.
Każdy z nas wie, że bez wody nie ma życia.
Dziś wierzę w to, że dzięki ludziom dobrej woli z Oliwy moje pragnienie się spełni. Proszę o modlitwę i wsparcie finansowe.
Dziękuję Ojcom cystersom i każdemu z was za dar serca, którym się dzielicie. Zapewniam również – wraz z tymi, do których mnie Bóg posyła – o wdzięcznej modlitwie.